Wylot do Australii jako egzotycznego kraju wzbudził we mnie dreszczyk emocji. Daleki odległy nieznany kontynent. Lot z przesiadką w Hongkongu trwał prawie 24 godziny. Lecieliśmy najpierw liniami Lot / w 1997r były jeszcze te trasy obsługiwane/. Następnie mającymi wtedy wyłączność na obsługę lotów międzykontynentalnych liniami australijskimi Qantas.

 

Planowaliśmy pobyt 6 tygodniowy . Tak też wykupiliśmy bilety powrotne.

Pierwsze wrażenie i myśl po przylocie- toż to skopiowane "małe USA". Tak samo wysoka zabudowa centrum. Ludzie tylko nieco bardziej "normalni" jeszcze nie całkiem myślący po amerykańsku. Zwiedziliśmy Sydney Melbourne Canberrę trochę buszu i pustynne miasto Alice Springs. Niestety trafiliśmy na fatalne lato. Po ok 2 tygodniach zaczął padać deszcz, który pojawiał się codziennie z różnym nasileniem. Im dalej tym więcej w ciągu dnia było deszczu. Nie sprzyjało to zwiedzaniu.

Bardzo interesujące było oceanarium w Sydney. Zbudowane w oceanie tunele pozwalają na obserwację rekinów żarłaczy oraz innych gatunków ryb.

 

Zobacz film z pobytu w Oceanarium:

 

Podziw wzbudza także dzikie skaliste wybrzeże.Mile wspominam także pobyt w Toronga ZOO gdzie zobaczyliśmy misie Koala. Niestety mimo długich wędrówek po australijskim buszu nie udało się nam zobaczyć żyjącego na wolności tego sympatycznego zwierzaka.Stolica Canberra zbudowana od podstaw w regularnej formie ze sztucznym jeziorem nie wzbudziła w nas zachwytu . Olbrzymie odległości miedzy zabudowaniami nie sprzyjały zwiedzaniu. Pozostała jazda samochodem i zwiedzanie parlamentu dzielnicy ambasad centrum. Ciekawostką jest ogólnodostępny parlament. Przechodzi się tylko przez bramkę jak na lotnisku. Można tam przebywać w dowolnych godzinach.

Po czterech tygodniach zwiedzania zdecydowaliśmy się skrócić o 2 tygodnie pobyt w Australii. Zmianie terminu wylotu i skróceni pobytu było wielkim zdziwieniem dla pracowników linii lotniczych.

 

Zobacz film z Austalii:

 

 

"Get the Flash Player" "to see this gallery."


Â