Rio de Janeiro
Jest 1995r. Jedziemy do Rio de Janeiro. W programie mamy zwiedzanie Rio , stolicy i udział w słynnym karnawale.
W/g przewodnika Rio de Janeiro liczyło wtedy kilkanaście milionów ludzi.
Z tego prawie 3 miliony żyje w „favelas”. Są to okoliczne wzgórza otaczające miasto. Ludzie ci żyją w spartańskich warunkach praktycznie nie mają nic. Mimo tego zachowują pogodę ducha.
Nie życzą tylko sobie aby oglądać ich ubóstwo. Radość życia wynika chyba z natury brazylijczyków. Jak mówią ich życie składa się z dwóch okresów: oczekiwania i przygotowania do karnawału i samego karnawału.
Rio to jedno z najpiękniejszych miast na świecie. Miasto olbrzymich kontrastów. Miasto które nawet z dzielnicami nędzy urzeka w każdym momencie. Każdy dzień spędzony tutaj jest inny fascynujący. Żadne pocztówki filmy nie oddają rzeczywistego uroku tego miasta.
Jest tu wszystko góry, lasy, jezioro,rzeka i przepiękny ocean z najładniejszymi plażami. Mieszkamy na głównej ulicy tuż przy słynnej plaży Copacabana. Szeroka na kilkaset metrów plaża tętni życiem przez całą dobę. Piasek podobny do naszego bałtyckiego lecz jest bardziej żółty i bardziej kopny. Po przyjeździe do Rio dowiedzieliśmy się , że karnawał od 1984r w zasadzie toczy się na sambodromie. Jest to 7 olbrzymich "stadionów" wzdłuż szerokiej "ulicy". W 1995 r było już 16 szkól samby ,które rywalizowały z sobą o palmę pierwszeństwa w paradach karnawałowych na sambodromie. Przez 4 dni po 4 szkoły tańca. Ponieważ byliśmy przekonani ,że karnawał odbywa się na ulicach nie wykupiliśmy w Polsce wejściówki na sambodrom. Miejsce stojące kosztowało 200 USD. Wydawało nam się, że to bardzo dużo. Na miejscu czekała nas niemiła niespodzianka. Te same wejściówki w hotelu kosztowały 400USD od osoby. Ale gdzie powiedzenie " Polak potrafi". Postanowiliśmy w 8 osób 2 taksówkami pojechać na sambodrom. Położony on był ok 15-20km od naszego hotelu. Jechaliśmy prawie godzinę przez miasto. Jakież było nasze zdziwienie gdy za taksówkę wyszło po 0,8USD.
Problemy zaczęły się przed stadionem. Nikt tu nie posługuje się angielskim. Wszyscy mówią wyłącznie po hiszpańsku. Rozmowa z obsługą polegała na pisaniu cyfr na piasku i wykorzystaniu języka migowego. Po dłuższych pertraktacjach na piasku zostaje wypisana kwota 120USD. Tyle mamy dać bokiem tym co wpuszczają na stadion. Jesteśmy super zadowoleni. Obsługa prowadzi nas przez kilka bramek do naszego miejsca przeznaczenia. Jak się później okazało dostaliśmy lożę tzw. prezydencką. Oficjalna cena to 30.000 USD. Loża miała stoły do tańca , specjalne miejsca do leżenia i siedzenia . Była oddzielona tylko siatką od tancerzy biorących udział w paradzie. Posiadała wydzieloną obsługę. Drinki miały już normalną cenę ok 6USD za szklaneczkę. Niestety na sambodromie był zakaz fotografowania i filmowania. Wszystkie zdjęcia można było wykonać wyłącznie przed sambodromem. Tu szkoły tańca rozgrzewały się przed właściwym występem. Tłok niemiłosierny. W pewnym momencie zobaczyliśmy leżącego i obmacującego nasze nogi człowieka. Później okazało się ,że to popularna metoda przeszukiwania turystów , którzy ukryli pieniądze w skarpetach. Na te cztery dni zjeżdża mnóstwo różnych ludzi ze złodziejskiej profesji.
Zdążyliśmy akurat na przemarsz 2 szkoły tańca. Parada jednej szkoły trwa ok 2 do 2,5godz. Potem jest przerwa ok 0,5 godz. i nadchodzi następna szkoła tańca. Poprzednia szkoła idzie na kolejny "stadion". Samba na żywo z udziałem roznegliżowanych tancerzy wciąga. Ale najbardziej widowiskowa / jak dla mnie / była część występu ok. 2000 bębniarzy. Muzyka w ich wykonaniu wręcz rozrywała serce. Piękne tancerki prawie wchodziły do naszej loży rzucając kwiaty. Muzyka i kolory rzeczywiście urzekają
Wracamy ho hotelu. Przed hotelem moją uwagę przyciąga piękna kobieta sprzedająca piwo. Śpiewa i tańczy zachęcając do zakupu. Ale nie to było najdziwniejsze. W Brazylii od kilku lat zabroniono występów na ulicy nago. Sprytna sprzedawczyni ominęła ten zakaz malując na własnym ciele skąpy kostium kąpielowy. Na ulicach wokół Copacabany są tylko nieliczne pokazy tancerzy ze znanych szkół samby. Pokazy tańca i wciągnięcia do zabawy ulicznej próbują dokonać geje. Większość z nich przebiera się za panienki lekkich obyczajów zatrzymując ruch uliczny nagabują kierowców i przechodniów. Siedząc w kawiarni na promenadzie zostajemy wciągnięci do zabawy.
Stolica.
Przejazd do nowo wybudowanej stolicy i samo zwiedzanie miasta było rutynowe. Miasto zbudowano od podstaw w okresie od 1956r do 1960r. Już w 1960 mieszkało tam ponad 100tyś ludzi. Imponujące są budowle dzielnicy rządowej. Na potrzeby stolicy wykonano sztuczne jezioro /podobnie jak w Canberze /. Pierwszą budowlą w stolicy była wzniesiona nad jeziorem niewielka piramida na cześć św. Jana Bosco. Zapamiętałem jeszcze wysoką wieżę telewizyjną usytuowaną w najwyższym punkcie stolicy.

